0%
Opowieść o naturalnie dojrzałym smaku,
potrzebuje chwili by dojrzeć.
< Wróć do listy wpisów

Dzielny mechanik

29.05.2018

Radek jest zwią­zany z fabryką od 6 lat. Razem z dwoma kole­gami two­rzą dział tech­niczno-mecha­niczny, który dba o to, by maszyny dzia­łały bez zarzutu. Po godzi­nach, jest naczel­ni­kiem Ochot­ni­czej Straży Pożar­nej w pobli­skim Sta­wi­szy­nie. Bywa tak, że do pracy jedzie zaraz po tym, jak ugasi pożar.

 

 

 

 

 

 

Dokładnie tak było ostatnio, gdy paliła się kamienica w jego rodzinnym miasteczku. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale akcja trwała kilka godzin, dlatego ledwo zdążył na swoją zmianę do fabryki. Nie było jednak czasu, by uporządkować do końca remizę, w której przyjął nas następnego dnia. W szafkach leżały jeszcze osmolone kaski, a ubrania przesiąknięte były dymem.

 

 

 

 

 

Remiza za progiem

Jesteśmy w Stawiszynie 10 kilometrów na północny-zachód od Goliszewa. To najmniejsze miasto w Polsce – zajmuje niecały 1km2. W czasach Kazimierza Wielkiego przecinały się tu ważne szlaki handlowe. Prawdopodobnie dlatego był to jeden z tych grodów, które nasz słynny monarcha “zastał drewniane, a zostawił murowane”. Radek dobrze zna ciekawą historię swojego miasta i obiecuje, że jeszcze kiedyś nam o niej opowie. Dziś rozmawiamy o jego pasji, która zrodziła się zupełnie naturalnie. Od dziecka mieszka naprzeciwko remizy. O jakim innym zawodzie mógł marzyć? Gdy dorósł, wykształcił się na elektromechanika, a jednocześnie od 10 lat spełnia swoje dziecięce marzenia – jest strażakiem.

Cztery lata temu wszedł do zarządu straży w Stawiszynie – został wiceprezesem i naczelnikiem tej jednostki. Ma już kilka specjalizacji strażniczych: techniczną, dowódcy, naczelnika, kierowania ruchem, kierowcy konserwatora, lotniczego pogotowia ratunkowego, ratownictwa medycznego i owadów błonkoskrzydłych, czyli wywożenia gniazd os i szerszeni w bezpieczną odległość od zabudowań. Praca w straży jest dla Radka misją, której poświęca swój czas prawie non stop. Jest dumny z tego, że kultywuje tradycję – OSP w Stawiszynie ma już ponad 100 lat! Jej udokumentowana historia i eksponaty gromadzone są w niewielkim pomieszczeniu zwanym Izbą Pamięci. Gromadzone są tu wiekowe sztandary, kaski, zdjęcia, księgi i inne cenne eksponaty.

 

 

 

 

Na szczęście pożary czy wypadki nie zdarzają się codziennie, ale zawsze jest co robić – trzeba konserwować sprzęt, planować wydatki, pisać wnioski o dotacje, np. na mundury czy organizować imprezę w sali, którą dysponują. Za ostatnio uzyskane środki od gminy zakupiony został specjalistyczny sprzęt do cięcia pojazdów. Nie zawsze jest różowo, ale czasem zdarzają się zabawne sytuacje.

 

 

 

 

 

Z uśmiechem wspomina jedną z akcji, gdy po wichurze zostali wezwani do usunięcia konarów zwalonych na drodze. Radek w pełnym umundurowaniu roboczym, uzbrojony w piłę mechaniczną wyskoczył z wozu do akcji. Kolega obok stał z kamerą, by wrzucić wideo z akcji na facebookowy profil. Odbezpieczanie sprzętu, przyłożenie do drzewa… a tu cisza. Próbuje znów – znowu nic. Okazało się, że ktoś, kto czyścił piłę, zapomniał założyć pasek napędowy, czego wcześniej nie zauważył. Dobrze, że tym razem chodziło tylko o cięcie drzewa, dodaje.

 

 

 

 

Na jesieni Radek bierze ślub. Jego narzeczona jest pielęgniarką. Wesele będzie oczywiście w remizie. Młodzi planują, że jedną z weselnych atrakcji będzie poczęstunek składający się z regionalnych przysmaków, wśród których znajdą się oczywiście Sery z Goliszewa:).

 

Opowieści z Goliszewa

Sylwetka naszego pracownika – Radka to część cyklu, w którym przedstawiamy zajęcia i pasje osób tworzących naszą firmę. Chcemy pokazać, jak wiele się ciekawego dzieje w Goliszewie i okolicznych gminach, i jacy wspaniali ludzie codziennie dbają o to, że Sery z Goliszewa są takie smaczne. Przeczytajcie opowieść o roztańczonej księgowej i brygadziście-pszczelarzu. W przygotowaniu kolejne artykuły. Zapraszamy do lektury!

 

Poznaj nasze sery