0%
Opowieść o naturalnie dojrzałym smaku,
potrzebuje chwili by dojrzeć.
< Wróć do listy wpisów

Brygadzista z pasieką

29.05.2018

– Co można robić po pracy, gdy w oko­licy nie ma zbyt wielu roz­ry­wek? Można sie­dzieć przed tele­wi­zo­rem i pić piwo, albo… hodo­wać psz­czoły – opo­wiada Jarek – bry­ga­dzi­sta w naszym zakła­dzie. I wcale nie rzuca słów na wiatr. Jego pyszne, złociste miody są znane już nawet za gra­nicą!

 

 

 

 

 

 

Praca w fabryce daje Jarkowi dużo satysfakcji, jednak jego prawdziwą pasją są właśnie pszczoły. Wie o nich bardzo dużo i z zapałem o tym opowiada. Jest bardzo dumny z tego, co udało mu się osiągnąć dzięki własnej pracowitości.

 

 

 

Jarek Galas mieszka w pobliskiej wsi Kazala Nowa. W pracy dba o to, by maszyny sprawnie działały, robiły serwatkę i żeby powstawał z niej dobrej jakości ser. Jego pasją i prawdziwą dumą jest pasieka. Ta przygoda z pszczołami zaczęła się właściwie już w dzieciństwie. Gdy był małym chłopcem, podpatrywał pracę dziadka przy ulach i dużo się od niego nauczył. Wówczas miód “od Przybylskiego” cieszył się uznaniem w całej okolicy. Później doskonalił swoje umiejętności, dużo czytał. Dziś Jarek ma 100 uli i stworzył własna markę – Pasieka Galas, którą znajomi rozpropagowali nawet za granicą!

 

 

 

Jarek ma w swojej ofercie ma miody wielokwiatowe, akacjowe i lipowe.

 

 

 

Opowiada nam, że pszczelarstwo to wcale nie jest lekka praca. Zaczyna się wczesną wiosną, gdy pszczoły budzą się z zimowego snu. Trzeba sprawdzić, ile z nich przeżyło, wyczyścić ule, a potem pilnować, żeby się nie wyprowadziły. Pszczoły robią co chcą, dlatego trzeba być trochę mądrzejszym od nich, dodaje ze śmiechem. Zadaniem pszczelarza jest dbanie o to, żeby miały co robić, czyli dokładanie ramek z zaczątkiem komórek woskowych. Wtedy mają pracę i nie uciekają.

 

 

Rodzinna pasieka

W biznesie miodowym wspiera Jarka rodzina. Żona jest księgową, więc pilnuje finansów, a 13-letni syn za swoją pomoc dostaje “prowizję” od każdego słoika. Miody z pasieki Galas mają eleganckie etykiety. Na czarnym tle plaster miodu. Bez żadnych dodatkowych ozdobników. Bo Jarek uważa, że “czym coś jest prostsze, tym ciekawsze i ładniejsze”. I trudno się z nim nie zgodzić.

 

Opowieści z Goliszewa

Sylwetka naszego pracownika – Jarka to część cyklu, w którym przedstawiamy zajęcia i pasje osób tworzących naszą firmę. Chcemy pokazać, jak wiele się ciekawego dzieje w Goliszewie i okolicznych gminach, i jacy wspaniali ludzie codziennie dbają o to, że Sery z Goliszewa są takie smaczne. Przeczytajcie opowieść o roztańczonej księgowej i dzielnym montażyście, w przygotowaniu kolejne artykuły. Zapraszamy do lektury!

 

Poznaj nasze sery