0%
Opowieść o naturalnie dojrzałym smaku,
potrzebuje chwili by dojrzeć.
< Wróć do listy wpisów

Handlowiec z pierwszej linii

04.12.2018

Choć pochodzi z małej miejscowości, nie ma z tego powodu żadnych kompleksów. Kończy studia, robi to, co jest jego pasją, a przy okazji kontaktów z klientami poznaje inne kultury. Kamil z działu handlowego opowiada o swojej pracy, zainteresowaniach i grze w kaliskiej drużynie rugby.

 

Jeszcze będąc w technikum gastronomicznym, Kamil jeździł na wakacje do rodziny do Anglii. Tam, by zarobić, podejmował się różnych prac. Jedną z nich było dojenie krów na farmie. – Dzięki temu mogę powiedzieć, że cykl produkcji serów znam od początku – mówi z uśmiechem Kamil. Te wyjazdy zaowocowały nie tylko wiedzą o mleku, ale także biegłą znajomością języka angielskiego, którego teraz używa na co dzień w pracy.

 

Ciekawość świata

Po szkole średniej ukończył Inżynierię Produkcji Żywności. Obecnie kontynuuje studia na kierunku Zarządzania Produkcją i Usługami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. W naszej firmie pracuje w 7-osobowym dziale handlowym. Ma kontakty z klientami z różnych stron Europy i świata. “Sery z Goliszewa” sprzedawane są m.in. do Rumunii, Czech, Słowacji, Mołdawii, Gruzji, Węgier, na Litwę, a nawet do Izraela. W Wielkiej Brytanii współpracuje z dystrybutorami, którzy zaopatrują polskie sklepy. Kamil uważa, że dzięki temu smak naszych serów mogą poznać również Anglicy lub ludzie innych narodowości mieszkający na Wyspach, którzy szukają czegoś nowego. – Tak jak ja np. będąc w Anglii poznałem kilka osób z Rumunii, którzy poczęstowali mnie sarmale. To są gołąbki w kiszonych liściach kapusty. Przepyszne! Dlatego jestem przekonany, że tak samo nasi rodacy, jeśli poznali już Sery z Goliszewa, i wiedzą, że są smaczne, na pewno chętnie częstują nimi swoich zagranicznych znajomych. A oni potem szukają naszych serów w polskich sklepach – opowiada Kamil.

Zawsze był ciekawy świata i innych kultur. Nie kieruje się stereotypami. Stara się najpierw poznać ludzi z danego kraju, by wyrobić sobie o nich własne zdanie. Wie, jak ważne jest, by przed rozmową z klientami dobrze się przygotować, poczytać trochę o ich zwyczajach, by nie popełnić jakiejś gafy. Kamil najbardziej ceni sobie współpracę z partnerami handlowymi z Izraela. W fabryce jest produkcja koszerna, dlatego przyjeżdżają do nas rabini, żeby ją kontrolować. – To młodzi ludzie, z którymi można pożartować i swobodnie porozmawiać na każdy temat. Są otwarci, mili. Oczywiście, są wierzący i oddani swojej religii, ale nigdy nie było między nami jakiegoś sporu na ten temat. Jeśli wychodzi jakiś problem techniczny, staramy się go wspólnie rozwiązać – wyjaśnia Kamil.

 

Z pasją do pracy

O naszych serach Kamil może opowiadać godzinami. Chwali je przede wszystkim za jakość. – Sam byłem na początku zaskoczony dbałością o szczegóły podczas procesu produkcyjnego. Higiena i receptury są naprawdę na wysokim poziomie. Dzięki tej jakości wykonania nasze sery cieszą się dużym zainteresowaniem wśród klientów, a nam jest łatwiej je sprzedawać – mówi Kamil. Choć wie już o serowarstwie naprawdę dużo, nie uważa się jeszcze za eksperta. Gdy ma jakiś problem czy wątpliwość, zwraca się z tym do głównego technologa i dyrektora produkcji w naszym zakładzie – Pawła. – To człowiek, który ma ogromną wiedzę o serowarstwie i co ważne, chętnie się nią dzieli – dodaje Kamil. Autorytetem w sprawach handlowych jest dla niego bezpośredni przełożony – Przemek.

 

Pasje po godzinach

Od czasów studiów Kamil pasjonuje się piwowarstwem. Gdy miał pisać pracę inżynierską, właśnie zaczynała się w Polsce “piwna rewolucja”. We Wrocławiu jak grzyby po deszczu pojawiały się multitapy, małe browary i piwa rzemieślnicze. Zainteresowanie ostatecznie przybrało formę pracy inżynierskiej o wpływie związków chemicznych zawartych w piwie na odbiór sensoryczny. Podczas jej pisania był już tak wyćwiczony, że potrafił po zapachu określić, czy piwo zostało poprawnie uwarzone.

– Piwo degustuje się nie tylko węchem i smakiem, trzeba też używać wzroku, ocenić barwę i nagazowanie. Tak samo jest z serem. W procesie dojrzewania biorą udział bakterie propionowe, które odpowiedzialne są za tworzenie się oczek. Jeśli są one ładnie, równomiernie rozłożone, świadczy to o jakości sera. O tym, że był przechowywany w odpowiedniej temperaturze, że był właściwie odwracany. Bo ser trzeba przecież wielokrotnie odwracać podczas dojrzewania! I to jest sztuka – opowiada Kamil.

 

 

 

Filar Husarii Kalisz

Na początku tego roku kolega powiedział mu, że w Kaliszu jest Klub Rugby Husaria Kalisz. Kamil interesował się tym sportem jeszcze za czasów swojego pobytu w Anglii. Dlatego postanowił się zgłosić i praktycznie od razu zaczął treningi. W zależności od składu jest filarem lub młynarzem (nazwy pozycji jakie przyjmują zawodnicy). To ustawienie w pierwszej linii. Wymaga nie tylko dużej siły, ale i umiejętności taktycznych.

Jego drużyna gra w rugby sevens, czyli siedmioosobową wersję rugby union. – To sport, który od piłki nożnej różni się nie tylko kształtem piłki i boiska. Różnice są także prowadzeniu rozgrywki i zdobywaniu punktów – wyjaśnia Kamil. – Mecze z reguły trwają 2 razy po 7 minut. Gra jest krótka, ale bardzo intensywna. Mówi się czasem o rugby jak o drużynowym sporcie walki, ale nie ma tu bicia się. Oczywiście jest trochę sportowej, pozytywnej agresji, ale po meczu zawodnicy obu drużyn idą razem na piwo, robimy grilla, spędzamy czas całymi rodzinami. To jest sport, który bardzo integruje ludzi. Kamilowi najbardziej podoba się to, że w rugby najważniejsza jest zespołowość. Wynik meczu zależy od wysiłku wszystkich zawodników i ich zgrania. Tu nie ma miejsca na solowe występy. – Podobnie jest w pracy. W naszym dziale wszyscy pomagamy sobie wzajemnie i pracujemy na wspólny sukces – mówi Kamil.

 

Poznaj nasze sery