0%
Opowieść o naturalnie dojrzałym smaku,
potrzebuje chwili by dojrzeć.
< Wróć do listy wpisów

Ballada o serze, czyli różne oblicza sera w kulturze

15.03.2018

Ser to wdzięczny temat. Nie tylko w czysto gastronomicznym znaczeniu. Pojawia się często w bajkach, popularnych powiedzonkach, książkach, a nawet… w polityce!

Na początek przyjrzyjmy się dobrze znanemu powiedzeniu „Śmiać się jak głupi do sera”. Okazuje się, że nie bez powodu ser kojarzony jest z dobrym humorem. Otóż żółty przysmak zawiera w sobie dwa niezwykłe aminokwasy – tryptofan i fenyloetyloaminę. A ich obecność w diecie, jak zapewniają naukowcy z Uniwersytety w Cambrige, pomaga zwalczać nerwowość i agresję, sprzyja relaksowi i łagodzi stany depresyjne. Dlaczego tak się dzieje? Wyjaśnienie jest proste. Te naturalne związki chemiczne wspierają wydzielanie w organizmie serotoniny zwanej hormonem szczęścia! Dodatkowo w serze znajduje się chrom, który wycisza i łagodzi stany napięcia nerwowego oraz magnez wpływający na poprawę nastroju, usprawnienie pamięci i lepsze przyswajanie wiedzy. Jednocześnie witaminy z grupy B dodają energii do działania oraz mają właściwości antydepresyjnie. Nic tylko jeść i się śmiać!

 

Jak malowany 

Prawdziwą amatorką sera musiała być zapewne Clara Peeters – flamandzka malarka, która jako jedna z pierwszych kobiet w historii specjalizowała się w malowaniu martwej natury. Głównie tzw. śniadaniowej lub bankietowej. Na początku XVII wieku stworzyła wiele niezwykle realistycznych dzieł. Wśród nich znalazły się dwa niewielkie obrazy malowane farbami olejnymi na desce, na których uwieczniła prosty posiłek niższych warstw społecznych w czasach baroku. “Martwa natura z serem, migdałami i preclami” obecnie znajduje się w zbiorach muzeum Mauritshuis w Hadze. Drugi – “Martwa natura z serami, karczochami i wiśniami” trafiła do Muzeum Sztuki w Los Angeles. Z obu możemy przede wszystkim wywnioskować, że nawet w niezbyt zamożnych rodzinach ser był stałym elementem diety.

 

W rytmie rapu

Prawie czterysta lat później mamy już całkiem inne sposoby dzielenia się swoim talentem, ale fascynacje kulinarne wciąż te same. Na popularnym Youtubie niejaki Burrito Bukowski śpiewa piosenkę pod wymownym tytułem “Zjeść ser”. To parodia utworu z płyty “Umowa o Dzieło” – “6 zer” popularnego rapera Taco Hemingwaya. Burrito śpiewa w niej, że chciałby mieć tyle pieniędzy, żeby móc pozwolić sobie na francuskie, szwajcarskie, włoskie i najlepsze na świecie sery, bo po prostu kocha je jeść.

 

Ach, ci Francuzi!

Ilość spożywanego sera posłużyła niegdyś słynnemu politykowi i mężowi stanu do określenia potęgi jego kraju. Charles de Gaulle w jednym ze swoich wystąpień powiedział: “Nie może zginąć naród, który produkuje trzysta gatunków sera”. Obecnie szacuje się, że we Francji jest nawet 500 rodzajów sera! Niedawno jedna z posłanek partii rządzącej, chcąc udowodnić światu, że Polacy nie są pod tym względem gorsi, pochwaliła się w mediach społecznościowych, że je tylko polskie sery. Niestety, jej post został natychmiast wyśmiany, bo niefortunnie wybrała produkt, który choć ma polską nazwę, został wyprodukowany w fabryce należącej do francuskiego koncernu.

 

 

Szukaj swojego sera     

Ser to szczęście? Czemu nie! W bestsellerowym poradniku Spencera Johnsona “Kto zabrał mój ser?” tytułowy bohater jest metaforą najbardziej pożądanych w naszym życiu rzeczy – zdrowia, bogactwa, dobrych relacji z innymi czy duchowego spokoju. Ta niewielka psychologiczna książeczka opowiada o tym, co robić, aby realizować swoje cele i osiągnąć w życiu spełnienie. Bohaterami są cztery postacie: myszy Nos i Pędziwiatr oraz maleńkie ludziki – Zastałek i Bojek. Ich imiona mają znaczenie, ponieważ każda z tych istot to cztery główne aspekty osobowości człowieka. W zależności od tego, który z nich w nas dominuje, przyjmujemy określoną postawę wobec życia. Zawsze jest Nowy Ser, niezależnie od tego, czy potrafisz go teraz dostrzec, czy nie. Zdobędziesz go, gdy przezwyciężysz strach i wyruszysz na poszukiwania.” – pisze autor i trudno się z nim nie zgodzić.

MZ

Poznaj nasze sery